Archiwista:Power of the Light Side
Power of the Light Side — jestem aktywnym archiwistą od listopada 2015, choć na Ossusa zaglądałem już kilka lat wcześniej. Przez pewien czas moje zainteresowanie Gwiezdnymi Wojnami zmalało, gdyż brakowało jakichkolwiek nowości, jednak odżyło dzięki Przebudzeniu Mocy. Po ponownym zajrzeniu na Ossusa zauważyłem, iż z informacjami z nowego kanonu jest krucho. Brakowało zwłaszcza mnóstwa podziałów. W związku z tym stałem się archiwistą, by pchnąć Ossusa do przodu. Moim celem jest rozwijanie kanonicznych artykułów, zwłaszcza o wielkiej trójce z oryginalnej trylogii i wszystkich dotyczących galaktycznej wojny domowej. W legendarnych dodaję jedynie zakładkę {{Era|legends}} i zmieniam linki na {{L|}}. Uwielbiam Oryginalną Trylogię i dla mnie tylko ona zasługuje na status świętości, moja ulubiona postać to Luke Skywalker, a z filmów najbardziej lubię Powrót Jedi. Prequele i Sequele też bardzo lubię, ale u mnie nigdy nie będą miały startu do Oryginałów. Lecz z tej dwójki to jednak bardziej podpasowała mi Trylogia Sequeli pomimo, że jestem rocznik 1993, więc powinienem się zaliczać do pokolenia Prequeli. Czemu? Po pierwsze, w ST widzę więcej ducha OT, a po drugie Sequele dzieją się w czasach, które zawsze bardziej mnie interesowały w uniwersum SW.
| Ten użytkownik jest Jedi w Bibliotece Ossus. |
Moje artykuły
Od stania się archiwistą natworzyłem mnóstwo artykułów. Nigdy nie liczyłem, więc nie wiem jak sytuacja ma się w chwili obecnej. Jednak pod swoją "opiekę" wziąłem kilka artykułów. Oto one:
- Luke Skywalker
- Galaktyczna wojna domowa
- Leia Organa
- Han Solo
- Ezra Bridger
- Chewbacca
- Nowa Republika
- Nowy Zakon Jedi
- Cal Kestis
- Resztki Imperium
Brudnopis
Leia Organa
Od czasu wydarzeń w układach Oetchi i Crait, Leię dręczył koszmarny sen, w którym po wyrzuceniu w próżnię kosmosu nie wróciła z powrotem na Raddusa, lecz umarła z poczuciem, że zawiodła kompanów. Któregoś dnia obudziła się po kolejnym sennym koszmarze, uderzając głową o zagłówek. By nie spaść z siedzenia, złapała się konsoli komputerowej. Gdy się zorientowała, iż znajduje się na Millennium Falconie, a nie Raddusie, na konsoli komunikacyjnej pojawił się sygnał o przychodzącym połączeniu. Z nadzieją, że któryś sojusznik w końcu odpowiedział, Organa odebrała. Przeżyła jednak rozczarowanie, gdy okazało się, iż to tylko Shriv Suurgav i Zay Versio, którzy mieli takowych szukać. Dowiedziała się, że Oddział Inferno znalazł kilka obiecujących tropów, a konkretnie byli to dawni imperialni znajomi Iden Versio (matki Zay), którzy mimo to odcinali się od Najwyższego Porządku. Następnie Leia spytała o sojuszników Ruchu Oporu i dowiedziała się, iż Oddział Inferno sprawdził już połowę swojej listy, ale nikogo na miejscu nie zastał. Przez to Organę ogarnęły złe przeczucia. Rozkazała, by Versio i Suurgav sprawdzali dalej jej sprzymierzeńców, tak samo jak tych byłych imperialnych, ale przy tym ostrzegła, żeby nie igrali z Najwyższym Porządkiem. Po zakończeniu transmisji, księżniczka dostała kolejnego ataku migreny (którą droid medyczny uważał za efekt uboczny procesu zdrowienia). Z bólu zacisnęła oczy – i tak zastała ją Rey, która przyniosła jej gatalentańskiej herbaty. Księżniczka jej podziękowała, nazwała dziewczynę iskrą światła w natłoku obecnych życiowych problemów i poprosiła ją, by usiadła obok niej. Na początek spytała Rey, czemu ta nie śpi – dowiedziała się, że jej kompanka ostatnio ma problemy z zasypianiem przez natłok myśli. Następnie dziewczyna spytała, czy któryś z popleczników Ruchu Oporu wreszcie się odezwał. Leia odparła, iż odezwali się tylko zwiadowcy, którzy mieli takowych szukać, po czym rzekła, że obecnie potrzebują nie tylko pilotów, ale przede wszystkim przywódców, strategów, analityków, którzy poprowadzą rebeliantów i natchną innych do walki. Po chwili Rey poruszyła temat jej syna – chciała wiedzieć, jak Ben przeszedł na ciemną stronę. Organa odparła, iż również chciałaby to zrozumieć. Dziewczyna zamartwiała się, że nie udało jej się nawrócić Kylo i jak sobie poradzi ze wszystkim, co na nią czeka. Leia ją pocieszyła, iż na pewno sobie poradzi i będzie miała wsparcie, a co do Bena rzekła, że tylko on sam może siebie wybawić i nawet nie ma pewności, czy on w ogóle tego chce.[1]
Wtem z konsoli komunikacyjnej rozległ się kolejny sygnał. Był to Poe, który złożył meldunek, że bitwa o Grail City zakończyła się sukcesem, a premier Grist przeżyła. Wyraźnie zadowolona Organa nakazała Dameronowi, by udał się na bankiet z okazji uratowania miasta i dowiedział się, co goście sądzą o Najwyższym Porządku. Ten odparł, że mieszkańcy Ikkrukka nie powinni darzyć post-imperialnych sympatią, skoro ci ich zaatakowali. Księżniczka mu powiedziała, iż publicznie może się tak wydawać, ale należy wybadać, co kryje się pod ich słowami – uczuliła Poego, by zwrócił uwagę zarówno na tych, którzy nie mówią nic krytycznego o Najwyższym Porządku, jak i o tych, którzy krytykują zbyt głośno, jakby chcieli dowieść dowieść lojalności oraz żeby się zorientował kto nie przyszedł na bankiet i czy ktoś otwarcie poparł ich wrogów. Na koniec jeszcze nakazała Dameronowi, by dowiedział się, jak bardzo premier Grist chce pomóc Ruchowi Oporu oraz żeby po wszystkim powiadomił ją, gdzie Eskadra Czarnych następnie się uda. Po zakończeniu transmisji, Leia i Rey wywnioskowały, iż żmudne i systematyczne zbieranie sił z czasem pozwoli im stworzyć potężną armię, która będzie mogła pokonać post-imperialnych. Następnie na sugestię księżniczki, jej uczennica poszła się zdrzemnąć, po czym sama postanowiła ostatni raz sprawdzić listę sojuszników i również pójść odpocząć. Leżąc na leżance, Organa zaczęła wspominać Ransolma Casterfo i żalić nad tym, jak niesprawiedliwy los spotkał jej przyjaciela z partii Centrystów. Gdy jej wspomnienia dotarły do sprawy kartelu Rinnrivina Di, Leię olśniło, by sprawdzić Ryloth, a dokładniej udać się do Yendora Brethena. Siadając, wykrzyknęła imię niktoańskiego gangstera, czym zwróciła uwagę niedaleko siedzących Finna, Tico i Connix. Organa stopniowo im wytłumaczyła, o co chodziło w sprawie Di, aż w końcu oświadczyła, że lecą na Ryloth, do dawnego rebelianta, który wisi jej przysługę. Następnie udała się do kokpitu, gdzie Rey, Chewbacca oraz Nien Nunb właśnie się o coś przeczali. Okazało się, iż na Millennium Falconie paliwa zostało tylko na jeden skok, a spór dotyczył tego, gdzie je uzupełnić – Nien chciał lecieć na Tovash Tchii (było tam paliwo, ale też ryzyko zwrócenia uwagi Najwyższego Porządku), zaś Chewie wolał starą stację szmuglerów, znaną ze wspólnych przygód z Hanem (tutaj z kolei nie było pewności czy tam aby na pewno będzie jeszcze paliwo). Leia zapytała Rey o zdanie w tej sprawie (która nie potrafiła się zdecydować), po czym rzekła, że trzecią opcją jest Ryloth. Tam też polecieli.[1]
Podróż przez nadświetlną trwała kilka godzin. Gdy się zbliżali do planety Twi'leków, do kokpitu przyszedł C-3PO, który zamartwiał się, iż z powodu stresu, ciśnienie u Leii było wyższe niż pozwalały droidy medyczne. Kiedy opuścili nadprzestrzeń, na spotkanie Millennium Falconowi wyleciały dwa myśliwce typu Can-Cell, które aktywowały uzbrojenie, więc księżniczka na wszelki wypadek wysłała Finna i Rose do wieżyczek frachtowca, zaś Kaydel do konsoli komunikacyjnej, by sprawdziła raz jeszcze ich sojuszników nieopodal Ryloth. Patrolowe myśliwce lokalnego rządu połączyły się z Millennium Falconem. Organa kazała Rey odebrać, gdyż sama nie chciała się ujawniać (na wypadek, gdyby Najwyższy Porządek już na nich czekał). Nienawykła do takich sytuacji dziewczyna nie wiedziała co robić i się wahała, ale Leia podniosła ją na duchu. Myśliwce lokalnego rządu zażądały, by się zidentyfikowali i podali cel wizyty. Rey wymyśliła, że transportują środki medyczne na południową półkulę. Wtedy padło polecenie podania kodu wejścia, którego rebelianci nie mieli. Młoda dziewczyna próbowała się wykręcić, iż stracili kod we wcześniejszym wypadku. Nagle pojawił się okręt typu Rycrit, którego załoga przedstawiła się jako Rylothańskie Siły Zbrojne i oznajmiła, że przejmuje Millennium Falcona. Tak też się stało. YT-1300 otrzymał polecenie przełączenia transmisji na nowo podaną częstotliwość – okazało się, że to kanał Ruchu Oporu. Okazało się, iż załoga okrętu typu Rycrit wie, kim jest Organa i rzekła, że po wylądowaniu wszystko wyjaśnią. Millennium Falcon został zaprowadzony na południową półkulę do kanionu ukrytego za płaskowyżem, aż dolecieli do lądowiska ukrytego w jaskini.[1]
Po wylądowaniu i opuszczeni trapu, rebelianci zastali dwójkę Twi'leków, którzy sprowadzili ich do tej jaskini – rodzeństwo Chartha i Hahnee Brethenów (dzieci Yendora), którzy się przedstawili i powiedzieli, że podejmowanie przez nich Ruchu Oporu to dla nich wielkie ryzyko, a goszczą rebeliantów tylko ze względu na wstawiennictwo ojca. Czekając na spotkanie z dawnym kompanem, Leia otrzymała propozycję poczęstunku i odpoczynku, ale odmówiła, nie chcąc tracić czasu. Po chwili zjawiły się dzieci Chartha, by uszykować stół dla tych, którzy pozostaną przy Millennium Falconie – patrzyli z podziwem na Organę. Chewbacca, Finn, Rose i Kaydel zostali na poczęstunku, natomiast Leia zabrała Rey i C-3PO na spotkanie z Yendorem. W drodze przez jaskinię Threepio zaczął opowiadać historię Ryloth – kiedy nazwał Chama Syndullę terrorystą, Organa go poprawiła, iż ów osobnik jest tutaj bohaterem. Dalej dowiedziała się od Chartha, że Rylothańskie Siły Zbrojne to taka jakby dodatkowa milicja, zabezpieczenie na wypadek kolejnej okupacji, by była już zorganizowana jakaś rebelia, a organizacja za pełnym przyzwoleniem rządu Ryloth, ale jest od niego niezależna. Na koniec księżniczka powiedziała Twi'lekom, jak wygląda obecna sytuacja Ruchu Oporu. W końcu weszli do pomieszczenia wielkiego jak sala tronowa, gdzie było pełno książek, zwojów, map, a na końcu za wielkim biurkiem siedział Yendor. Na powitanie się objęli oraz zamienili parę słów na temat tego miejsca i zebranej w nim wiedzy. Następnie przeszli do rzeczy – rozmowa tak się potoczyła, że Leia nie miała pewności czy Ruch Oporu uzyska tutaj jakąś pomoc. Organa powiedziała Brethenowi, iż wcale nie chce, by Ryloth zaangażowało się w rebelię, a jedynie żeby rebelianci na jakiś czas znaleźli tutaj schronienie. Gdy rzekła, że stoją po tej samej stronie, Yendor odparł, iż w głębi siebie nadal jest rebeliantem, ale musi też myśleć o swoich rodakach i planecie. Następnie Brethen spytał czy to prawda, że flota Ruchu Oporu została zniszczona, a Skywalker już nie żyje. Organa potwierdziła, na co Yendor stwierdził, iż nie ma już Jedi. By zadać kłam temu stwierdzeniu, Leia przedstawiła mu Rey. Po dłuższej chwili, księżniczka wprost rzekła, by jej twi'lekański przyjaciel spłacił dług wdzięczności za uratowanie Ryloth od Rinnrivina Di – zażądała, by planeta Twi'leków stała się kryjówką Ruchu Oporu, dopóki jej organizacja nie zbierze sojuszników i się nie przegrupuje. Yendor na to powołał się na ryzyko polityczne, zaś Charth rzekł, że nie dadzą rady ogarnąć tego logistycznie, a Leia mu wyjaśniła, iż na razie został jej tylko Millennium Falcon oraz Eskadra Czarnych i choć w najbliższej przyszłości przewiduje zwiększenie szeregów, to wciąż będzie jedynie kilkadziesiąt statków. Yendor postanowił przedyskutować tą sprawę z Lessu.[1]
Poe Dameron
Po zakończeniu bitwy o Grail City, Poe skontaktował się z Leią, by zameldować jej ten sukces oraz przeżycie premier Grist. Organa na to poleciła mu udać się na bankiet z okazji uratowania miasta i wybadać, co goście sądzą o Najwyższym Porządku. Dameron stwierdził, że skoro post-imperialni zaatakowali Ikkrukk, to jego mieszkańcy raczej nie będą mieć o nich dobrego zdania. Pani generał na to uczuliła go, iż może tak być publicznie, ale należy sprawdzić, co kryje się pod ich słowami – poleciła mu zwrócić uwagę zarówno na tych, co nie mówią nic złego o Najwyższym Porządku, jak i tych krytykujących zbyt głośno, jakby chcieli dowieść swojej lojalności. Poe miał również dowiedzieć się, kto nie przyszedł na bankiet i czy ktoś otwarcie poparł ich wrogów. Następnie Leia nakazała mu również dowiedzieć się, jak mocno premier Grist chce pomóc Ruchowi Oporu, a na koniec dostał instrukcję, iż po wszystkim ma przekazać przełożonej, gdzie następnie uda się Eskadra Czarnych. Po wszystkim, Dameron się rozłączył. Kiedy poinformował kompanów o bankiecie, zgodzili się wszyscy oprócz Jess, która wolała sprawdzić swojego astromecha. Gdy już mieli iść, Poe pozwolił podwładnym się bawić, ale jednocześnie kazał im mieć oczy i uszy otwarte. Przez pierwszą godzinę imprezy, Dameron gawędził z kilkoma działaczami społecznymi i politykami – z tych rozmów wywnioskował, że rządzący Ikkrukka obawiają się czy stawienie oporu Najwyższemu Porządkowi nie skazało planety na jeszcze gorszy odwet i czy zgoda na okupację post-imperialnych nie przyniosłaby jakichś korzyści finansowych. Słysząc to, Poe miał ochotę wytknąć rozmówcom chciwość i tchórzostwo, ale się powstrzymał. W końcu postanowił pogadać z premier Grist o wsparciu dla Ruchu Oporu – tuż po bitwie złożyła ona obietnicę pomocy rebeliantom. Teraz jednak twierdziła, iż nie przypomina sobie żadnej obietnicy, po czym dodała, że to nie tak, iż nie chce pomóc, ale wpierw chciałaby zająć się odbudową zniszczeń w Grail City. W środku poczuł irytację, ale w rozmowie wyraził zrozumienie dla problemów Grist i podkreślił znaczenie problemów Ruchu Oporu. W odpowiedzi usłyszał zapewnienie, że post-imperialni na Ikkrukku nie znajdą wsparcia, po czym pani premier u powiedziała, iż nie może aktywnie wesprzeć rebeliantów, by Najwyższy Porządek nie zaatakował ponownie jej planety. W ramach wdzięczności, Grist postanowiła jedynie uzupełnić zapasy żywności i paliwa Eskadry Czarnych.[1]
Dameron był mocno zawiedziony odmową otwartej pomocy dla Ruchu Oporu i zastanawiał się, jakiej odpowiedzi udzielą światy, które nie doświadczyły agresji post-imperialnych. Poszedł powiadomić Wexleya i Kun, czego się dowiedział. Ci z kolei opowiedzieli mu o przebiegu misji na Pastorii – że Eskadra Czarnych została tam wmanipulowana w walkę po złej stronie i pomoc rządowi w rozprawieniu się z opozycją. Poe czuł ciężar konieczności wyjawienia kompanom, w jak tragicznej sytuacji znajduje się Ruch Oporu po bitwie o Crait, w tym faktu, iż jego własna brawura również miała w tym udział. Już miał to powiedzieć, ale nie zdołał, ponieważ pijana Suralinda zaczęła śpiewać, co brzmiało bardzo okropnie. Kiedy Javos skończyła swój występ, Dameron nakazał kompanom powrót do ich myśliwców. Gdy Czarni byli już w komplecie, ich dowódca wyjawił reszcie, co stało się w układach Oetchi i Crait, wliczając w to własne błędy. Poe zapewnił kompanów, iż nie będzie miał pretensji, jeśli ci będą woleli odlecieć bez niego, ale jeśli pozwolą mu dalej dowodzić, zrobi wszystko, by się zrehabilitować. Eskadra Czarnych zapewniła go o swoim wsparciu, po czym Dameron oznajmił, że odtąd ich misja się zmieni – zawężą swoje poszukiwania do konkretnych osób: przywódców, strategów, analityków, którzy pomogą w szybkiej odbudowie Ruchu Oporu. Miał już nawet pomysły – Temmin i Karé mieli polecieć na Akivę, by poprosić o pomoc Norrę Wexley oraz Wedge'a Antillesa. Snap początkowo się opierał, martwiąc się o matkę i jej partnera, ale ostatecznie kompani go przekonali. Następnie Suralinda wyjawiła, iż podczas bankietu usłyszała, że na Rattataku pewien były imperialny dygnitarz zdołał podporządkować sobie klan wojowników. Pava i Javos wdały się w dyskusję co do słuszności zaufania byłemu imperialnemu, którą przerwał Poe i zaaprobował wysłanie Jess oraz Suralindy na Rattatak. On sam natomiast razem z BB-8 postanowił poszukać Maz Kanaty.[1]
Polecieli na planetę Ephemera. Po wyjściu z nadprzestrzeni, Poe powiedział BB-8, że nigdy tu jeszcze nie był, po czym opowiedział droidowi historię tego świata – że kiedyś wydobywano tu tibannę, aż jej złoża się nie wyczerpały, przez co imperialni i osadnicy opuścili Ephemerę, która w ten sposób wróciła w ręce pierwszych mieszkańców, którzy jakiś czas później odkryli tuusah, który miał właściwości lecznicze, dzięki czemu planeta stała się kurortem z jednym z największych ośrodków odnowy biologicznej w galaktyce. Po chwili wywołała go tutejsza kontrola lotów. Dameron już chciał się przedstawić, ale w ostatniej chwili się powstrzymał, gdy uświadomił sobie, iż nawet na tak oddalonym świecie mogą się czaić ludzie Najwyższego Porządku. Jednakże po chwili z głośnika rozległ się głos Maz, która rozpoznała Poego. Uruchomiła ona lądowisko, na którym rebeliant wylądował. Dameron i Kanata spotkali się w jednym z centrów odnowy biologicznej stołecznego miasta. Mężczyzna przekazał przyjaciółce, że Ruch Oporu potrzebuje bezpiecznego schronienia przed Najwyższym Porządkiem, gdzie mógłby się przegrupować i znaleźć zakwaterowanie, zaopatrzenie, komunikację. Kiedy Maz spytała czy aby nie została już tylko garstka rebeliantów, Poe odparł, iż niebawem znowu się odbudują i wzmocnią, a od niej by chciał, żeby dała im schronienie oraz stała się jedną z przywódczyń. Odpowiedzi Kanaty brzmiały jak wykręty, więc poirytowany Dameron uznał, że traci tu czas i chciał odejść. Ale wtedy kobieta nagle złapała go za nadgarstek i wykręciła mu rękę, aż mężczyzna się przewrócił – jednocześnie mówiła, iż gdy wrogowie uważają ich za głupich albo słabych, stają się aroganccy i przez to najbardziej podatni na atak. Maz następnie zaczęła mu się przyglądać i jak na nią przystało, szybko odczytała, co gryzie Poego – stwierdziła, że przez własną arogancję ciągle pakuje on się w kłopoty. Mężczyzna wtedy jej wyznał, iż dostał nauczkę, gdy popełnił błąd wzniecając bunt, zamiast zaufać swojej dowódczyni. W środku siebie czuł hańbę na te wspomnienia. Kanata założyła, że faktycznie działania Damerona doprowadziły Ruch Oporu do obecnej sytuacji, na co ten zaczął się odgrażać, iż wszystko naprawi i sam pokona Najwyższy Porządek, jeśli będzie trzeba. Maz wtedy stwierdziła, że Poe jest równie arogancki, co post-imperialni, na co ten odparł, iż jego wrogowie są źli, a Kanata na to powiedziała, że takim samym złem byli Sithowie czy Imperium, a na koniec wypowiedzi stwierdziła, iż walczy na swój sposób i nie zawsze potrzebna jest broń, a rebelianci poradzą sobie bez niej. Dla Damerona było to jednoznaczne ze zlekceważeniem i odmową.[1]
Poe wrócił do swojego myśliwca, który dostał od Grakkusa. Dwa razy spotkał się z odmową pozwolenia na start. Kiedy trzeci raz spróbował (ponownie nieudanie), nagle z lewej w iluminator zastukała Maz, która wyjawiła, że nie zdążyła powiedzieć wszystkiego, gdy ten postanowił ją opuścić. Po krótkiej wymianie zdań o obecnym statku Damerona, Kanata wyjawiła, iż ostatnio na krańcach galaktyki Najwyższy Porządek wzmógł porywanie dzieci i dorosłych, aresztując ludzi za drobne przewinienia, które rozdmuchiwał do miana poważnych zbrodni czy w ogóle fabrykując winy tych ludzi, a najczęściej ofiarami padają osoby powiązane z dawną Rebelią oraz byli imperialni, którzy nie popierali Najwyższego Porządku. Poe wtedy spytał czy to właśnie dlatego sojusznicy Leii nie odpowiedzieli na wezwanie. W odpowiedzi usłyszał, że jest to prawdopodobne, gdyż post-imperialni już się nie muszą kryć z takimi praktykami i od razu zabijają ofiary albo wysyłają do obozów pracy. Na koniec Kanata powiedziała, iż podobno istnieje lista takich ofiar, a ona ma ludzi, którzy tej listy szukają i jeśli coś już będzie wiedziała, to go poinformuje. Dameron jej podziękował, po czym odleciał z Ephemery. Odlatując, Poe zastanawiał się, czy aby nie miał za wysokich oczekiwań i czy to nie jego osobowość będzie problemem w misji odbudowy Ruchu Oporu oraz targały nim wątpliwości czy te wysiłki zakończą się sukcesem i czy zdoła odkupić błędy popełnione pomiędzy D'Qar i Crait. Wtem na jego myśliwiec przyszło połączenie z Millennium Falcona. Nadawczynią okazała się Rose, która chciała wiedzieć czy udało się przekonać Maz Kanatę. Nie chciał tłumaczyć szczegółów osobie, która niedawno straciła siostrę, więc powiedział tylko, że Kanata odmówiła. Tico z kolei przekazała, iż Organie udało się znaleźć na Ryloth tymczasowe schronienie dla niedobitków Ruchu Oporu, a dokładnie azylu udzielił im Yendor Brethen z Rylothańskich Sił Zbrojnych (tajnej organizacji zbrojnej, która miała stawić opór na wypadek okupacji planety). Ze względów bezpieczeństwa, Dameron miał polecieć na najdalszy księżyc i dopiero stamtąd, pod przykrywką udać się na miejsce docelowe, gdzie Organa miała mu wszystko wyjaśnić. Na koniec Rose poprosiła Poego, by przekazał tą wiadomość Eskadrze Czarnych i Oddziałowi Inferno.[1]
Po zakończeniu połączenia z Millennium Falconem, Dameron połączył się z Wexleyem, od którego dowiedział się, że odlatują z Akivy razem z jego matką i Antillesem, po czym przekazał Snapowi współrzędne Ryloth, a ten mu powiedział, iż przedtem jeszcze odwiedzą członków dawnej Eskadry Upiorów. Po zakończeniu rozmowy z Temminem, Poe połączył się z Surą i Jess. Transmisja trwała tylko chwilę, a odgłosy z głębi sugerowały, iż Javos i Pava mają kłopoty na Rattataku. Dameron się o nie zaniepokoił i przez moment się zastanawiał, czy aby nie ruszyć kompankom z odsieczą, ale ostatecznie uznał, że robiąc to, znowu wykaże się lekkomyślnością i musi zaufać towarzyszkom. Wtem połączenie wróciło. Jessika mu przekazała, iż Teza Nasz (była imperialna, którą te miały znaleźć) chciała porozmawiać o dołączeniu do Ruchu Oporu, tylko jeśli pilotki Eskadry Czarnych pokonają jej najlepszych wojowników, więc Suralinda z typową dla siebie porywczością rzucił się do walk na arenie. Poe kazał im stamtąd uciekać, ale w odpowiedzi usłyszał, że na to już za późno, więc na zakończenie rozkazał kompankom, by nie zginęły i jak najszybciej przyleciały na Ryloth. Rozłączywszy się, Dameron poczuł się jednocześnie zirytowany i rozbawiony szaleństwem członków Eskadry Czarnych, po czym połączył się z Oddziałem Inferno. Shriv Suurgav mu powiedział, iż jego ekipie udało się znaleźć paru weteranów z Sojuszu Rebeliantów, a Poe na to przekazał Durosowi, że Ruch Oporu znalazł schronienie na Ryloth oraz przesłał współrzędne. Po zakończeniu transmisji, Dameron i BB-8 weszli w nadprzestrzeń.[1]